Wszystko skończy się jeszcze dzisiaj,
pomyślałam. Zostało nas tylko czworo. Westchnęłam głęboko. Cudownie, po prostu
fantastycznie. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, do wieczora będę
martwa.
Skłamałabym twierdząc,
że mam jakiekolwiek nadzieje. Szanse żadnej czternastolatki nigdy nie rysowały się
nazbyt optymistycznie, szczególnie jeżeli została na arenie z dwoma
osiemnastoletnimi zawodowcami. Chociaż według moich obliczeń było koło
dwunastej, ponad pół godziny temu na niebie zawisły czarne chmury. No tak, zaśmiałam
się gorzko w duchu, przecież chcą nas wykończyć jak najszybciej.
Przyspieszyłam kroku, gdy
drzewa zaczęł się przerzedzać; te kilka dni na arenie skutecznie nauczyło
mnie, że nie należy przebywać na otwartych przestrzeniach. Kucnęłam, i po raz
ostatni spojrzałam na mój plecak. Tak, zdecydowanie należało go tu zostawić. Wątpiłam,
żeby był mi jeszcze potrzebny, a zdecydowanie mnie spowalniał. Wrzuciłam do ust
ostatni plasterek surowej wołowiny, a potem przejrzałam zawartość plecaka. Koc,
lina, peleryna przeciwdeszczowa… nie będą mi już potrzebne. Właściwie nic z
tego nie będzie mi już potrzebne, nawet nie mam żadnej broni! Mój ostatni nóż
został w piersi chłopaka z Siódemki. Pokręciłam głową, by powstrzymać falę wyrzutów
sumienia. Nie ma teraz na nie czasu. Włożyłam rękę do plecaka, chcąc wziąć
ostatni łyk wody z przezroczystej butelki, ale moja dłoń natrafiła na coś
innego.
Nie, błagam, pomyślałam, powstrzymując cisnące się do oczu łzy, nie chcę go teraz oglądać. Jednak moja prośba zdawała się nie trafić do mózgu, i wyciągnęłam z plecaka czarno-białe zdjęcie. Byliśmy na nim wszyscy czworo… Mama, tata, David i ja. Na zdjęciu byłam jeszcze małą dziewczynką, mój brat miał wtedy trzynaście lat. Westchnęłam. Sześćdziesiąte drugie Igrzyska zabrały rodzicom Davida, sześćdziesiąte dziewiąte zabiorą mnie. Pokręciłam głową, żeby opędzić się od czarnych myśli, a potem podniosłam się z trawy. Nie mogę się teraz rozkleić, muszę chociaż spróbować…
Podeszłam do skraju lasu, wpatrując się w rozległą polanę. Musiała mieć kilka kilometrów średnicy! Westchnęłam, a potem chciałam zawrócić, ale ktoś przytrzymał mnie za ramiona. Jak to możliwe że nie słyszałam, jak się zbliża?! Wiedziałam, że nie mam żadnych szans; chłopak przycisnął mnie plecami do swojego torsu, a ja stałam jak sparaliżowana. Dostałam gęsiej skórki, gdy poczułam zimny oddech trybuta przy moim uchu.
- Słodkich snów, Dziewiątko – szepnął, a potem poderżnął mi gardło.
Usłyszałam huk armaty, a potem była już tylko ciemność.
Nie, błagam, pomyślałam, powstrzymując cisnące się do oczu łzy, nie chcę go teraz oglądać. Jednak moja prośba zdawała się nie trafić do mózgu, i wyciągnęłam z plecaka czarno-białe zdjęcie. Byliśmy na nim wszyscy czworo… Mama, tata, David i ja. Na zdjęciu byłam jeszcze małą dziewczynką, mój brat miał wtedy trzynaście lat. Westchnęłam. Sześćdziesiąte drugie Igrzyska zabrały rodzicom Davida, sześćdziesiąte dziewiąte zabiorą mnie. Pokręciłam głową, żeby opędzić się od czarnych myśli, a potem podniosłam się z trawy. Nie mogę się teraz rozkleić, muszę chociaż spróbować…
Podeszłam do skraju lasu, wpatrując się w rozległą polanę. Musiała mieć kilka kilometrów średnicy! Westchnęłam, a potem chciałam zawrócić, ale ktoś przytrzymał mnie za ramiona. Jak to możliwe że nie słyszałam, jak się zbliża?! Wiedziałam, że nie mam żadnych szans; chłopak przycisnął mnie plecami do swojego torsu, a ja stałam jak sparaliżowana. Dostałam gęsiej skórki, gdy poczułam zimny oddech trybuta przy moim uchu.
- Słodkich snów, Dziewiątko – szepnął, a potem poderżnął mi gardło.
Usłyszałam huk armaty, a potem była już tylko ciemność.
Po raz kolejny tego miesiąca Elsa Kendrick obudziła się
zlana potem. Właściwie, jak zobaczyła po chwili zaskoczona, ktoś ją obudził.
- Znów śniłaś o Igrzyskach, prawda? – spytała Pixie Lisbeth, siadając na skraju łóżka. Nawet w środku nocy miała na głowie srebrną perukę w kształcie żarówki i małe, świecące gwiazdeczki na rzęsach. Jej niebieski, satynowy szlafrok niemal rozpłynął się po pościeli.
- Co ty możesz o tym wiedzieć? – szepnęła gniewnie Elsa, siadając gwałtownie. – Nigdy nie byłaś na arenie, nie wygrałaś Igrzysk.
Oczy Pixie zalśniły gniewnie.
- A ty? Gdyby nie to, że huk armaty zbił z tropu Kevina…
- Kevina?
- No wiesz – zaczęła Pixie niedbałym tonem - trybut z Jedynki, wysoki, szerokie bary, ciacho jakich mało, nóż w ręce, krew na szyi, mózg na ścianie, poderżnięte gardło, chyba kojarzysz typa?
Elsa wzdrygnęła się.
- Tak. – Mimowolnie spięła się w sobie, i potarła palcami skronie celem pobudzenia ich do myślenia. – Kojarzę – mruknęła.
- No więc gdyby Kevin nie poszedł żeby zabić tego trybuta z Dwójki który zabił tę trybutkę z Szóstki…
- Pixie… - nieśmiało zaprotestowała Elsa.
- No i gdyby ten Kevin nie zranił w brzuch tamtego trybuta z Dwójki, zanim tamten Thomas go nie zabił…
- Pixie, proszę… - Elsa zaprotestowała już raźniej, cały czas usiłując się skupić.
- No i gdyby ten Thomas nie zemdlał przy okazji, tylko poszedł…
- Pixie, do cholery! – warknęła Elsa, sięgając po szklankę wody stojącą na biurku. – Nie chcę o tym rozmawiać.
- No oczywiście- powiedziała Kapitolinka niedbałym tonem, a potem machnęła ręką. – Nikt nie chce, to był najnudniejszy finał w historii Panem! Oboje leżeliście i umieraliście, a my tylko czekaliśmy kto się wykrwawi pierwszy. No zero akcji… - Dla spotęgowania swojego oburzenia tym faktem uniosła ręce do góry. – Zero! I jeszcze Claudius nie mógł nic zrobić, bo by było że faworyzuje jednego z trybutów…
- Pixie – powiedziała Elsa zmęczonym głosem, odstawiając na szafkę pustą szklankę. – Po co do mnie przyszłaś? Bo jestem trochę zmęczona, i…
Lisbeth wywróciła oczami.
- Po prostu się przyznaj, że masz kaca. Co, już nie będziesz się upijać po Dożynkach? – Dodała złośliwym tonem.
- Nie mogę się doczekać jutro z rana twojego. – Elsa uśmiechnęła się mściwie. – Powiedz mi, coś ty wzięła, że tak się zachowujesz?
Pixie naburmuszyła się.
- No wiesz co! – powiedziała z pretensją w głosie, wydymając usta jak małe dziecko. – Musiałam się… rozluźnić przed naszą rozmową.
- A czego ma dotyczyć nasza… rozmowa? – spytała Elsa, marząc o położeniu się spać. – Bo jeśli to nie jest nic ważnego, to możemy porozmawiać jutro…
- Nie. – Kapitolinka spoważniałą natychmiast. – Musimy porozmawiać, kiedy ona… Cassidy śpi.
- Taylor? – Elsa wytrzeszczyła zaspane oczy, nie próbując nawet ukryć ziewnięcia. – A co ona ma z tym wszystkim wspólnego?
- To ma wspólnego – warknęła groźnie Pixie, potrząsając zaspaną kobietą – że ona musi wygrać te Igrzyska.
- No to masz problem, Pixie. – Mentorka ścisnęła usta w wąską kreskę mającą w założeniu przypominać uśmiech. – Bo ona nie chce wygrać.
- Bzdura. – Lisbeth machnęła ręką. – Każdy chce wygrać Igrzyska Śmierci.
Elsa pokręciła z rozbawieniem głową.
- Ta mała chce uświadomić Kapitolowi, że nie możecie nią rządzić! – prychnęła. – Głupia jest jak but, ale na arenie zachce jej się jeszcze życia.
Jej matka miała inne metody pomyślała Pixie, a potem spojrzała poważnie na Elsę. – Musisz to załatwić.
Mentorka prychnęła po raz kolejny.
- A niby po co?
Kapitolinka spojrzała jej o oczy.
- Co ci mówią pięćdziesiąte drugie Igrzyska Śmierci?
- O cholera – przeklęła Elsa, a potem spojrzała, jak Pixie zamyka za sobą drzwi. – Przecież to niemożliwe…
To niemożliwe.
- Znów śniłaś o Igrzyskach, prawda? – spytała Pixie Lisbeth, siadając na skraju łóżka. Nawet w środku nocy miała na głowie srebrną perukę w kształcie żarówki i małe, świecące gwiazdeczki na rzęsach. Jej niebieski, satynowy szlafrok niemal rozpłynął się po pościeli.
- Co ty możesz o tym wiedzieć? – szepnęła gniewnie Elsa, siadając gwałtownie. – Nigdy nie byłaś na arenie, nie wygrałaś Igrzysk.
Oczy Pixie zalśniły gniewnie.
- A ty? Gdyby nie to, że huk armaty zbił z tropu Kevina…
- Kevina?
- No wiesz – zaczęła Pixie niedbałym tonem - trybut z Jedynki, wysoki, szerokie bary, ciacho jakich mało, nóż w ręce, krew na szyi, mózg na ścianie, poderżnięte gardło, chyba kojarzysz typa?
Elsa wzdrygnęła się.
- Tak. – Mimowolnie spięła się w sobie, i potarła palcami skronie celem pobudzenia ich do myślenia. – Kojarzę – mruknęła.
- No więc gdyby Kevin nie poszedł żeby zabić tego trybuta z Dwójki który zabił tę trybutkę z Szóstki…
- Pixie… - nieśmiało zaprotestowała Elsa.
- No i gdyby ten Kevin nie zranił w brzuch tamtego trybuta z Dwójki, zanim tamten Thomas go nie zabił…
- Pixie, proszę… - Elsa zaprotestowała już raźniej, cały czas usiłując się skupić.
- No i gdyby ten Thomas nie zemdlał przy okazji, tylko poszedł…
- Pixie, do cholery! – warknęła Elsa, sięgając po szklankę wody stojącą na biurku. – Nie chcę o tym rozmawiać.
- No oczywiście- powiedziała Kapitolinka niedbałym tonem, a potem machnęła ręką. – Nikt nie chce, to był najnudniejszy finał w historii Panem! Oboje leżeliście i umieraliście, a my tylko czekaliśmy kto się wykrwawi pierwszy. No zero akcji… - Dla spotęgowania swojego oburzenia tym faktem uniosła ręce do góry. – Zero! I jeszcze Claudius nie mógł nic zrobić, bo by było że faworyzuje jednego z trybutów…
- Pixie – powiedziała Elsa zmęczonym głosem, odstawiając na szafkę pustą szklankę. – Po co do mnie przyszłaś? Bo jestem trochę zmęczona, i…
Lisbeth wywróciła oczami.
- Po prostu się przyznaj, że masz kaca. Co, już nie będziesz się upijać po Dożynkach? – Dodała złośliwym tonem.
- Nie mogę się doczekać jutro z rana twojego. – Elsa uśmiechnęła się mściwie. – Powiedz mi, coś ty wzięła, że tak się zachowujesz?
Pixie naburmuszyła się.
- No wiesz co! – powiedziała z pretensją w głosie, wydymając usta jak małe dziecko. – Musiałam się… rozluźnić przed naszą rozmową.
- A czego ma dotyczyć nasza… rozmowa? – spytała Elsa, marząc o położeniu się spać. – Bo jeśli to nie jest nic ważnego, to możemy porozmawiać jutro…
- Nie. – Kapitolinka spoważniałą natychmiast. – Musimy porozmawiać, kiedy ona… Cassidy śpi.
- Taylor? – Elsa wytrzeszczyła zaspane oczy, nie próbując nawet ukryć ziewnięcia. – A co ona ma z tym wszystkim wspólnego?
- To ma wspólnego – warknęła groźnie Pixie, potrząsając zaspaną kobietą – że ona musi wygrać te Igrzyska.
- No to masz problem, Pixie. – Mentorka ścisnęła usta w wąską kreskę mającą w założeniu przypominać uśmiech. – Bo ona nie chce wygrać.
- Bzdura. – Lisbeth machnęła ręką. – Każdy chce wygrać Igrzyska Śmierci.
Elsa pokręciła z rozbawieniem głową.
- Ta mała chce uświadomić Kapitolowi, że nie możecie nią rządzić! – prychnęła. – Głupia jest jak but, ale na arenie zachce jej się jeszcze życia.
Jej matka miała inne metody pomyślała Pixie, a potem spojrzała poważnie na Elsę. – Musisz to załatwić.
Mentorka prychnęła po raz kolejny.
- A niby po co?
Kapitolinka spojrzała jej o oczy.
- Co ci mówią pięćdziesiąte drugie Igrzyska Śmierci?
- O cholera – przeklęła Elsa, a potem spojrzała, jak Pixie zamyka za sobą drzwi. – Przecież to niemożliwe…
To niemożliwe.
___
Ufam, iż w tym rozdziale znajduje się więcej akcji, niż w
poprzednim. Liczę na Wasze komentarze, najchętniej pełne sensownej krytyki :)
No i naturalnie zachęcam do głosowania w ankiecie pod postem! :*
No i naturalnie zachęcam do głosowania w ankiecie pod postem! :*
*z góry przepraszam za błędy :c znów telefon*
OdpowiedzUsuńOkej, mi nic nie mówią 52 :/ ciekawe co się takiego tam stało, czemu chcą, żeby to właśnie ona wygrała. . Współczuje jej, też bym miała takie koszmary :-:
Tylko trochę w tym śnie zmieniały Ci się czady z teraźniejszego na przeszły *lub na odwrót* ale jakoś szczególnie to w oczy nie razi :>
Bardzo mnie zaciekawiło, czekam na ciąg dalszy ; D
Pozdrawiam ~ no-rules-in-my-world.blogspot.com c:
no właśnie w tym jest cały pic, 52. Igrzyska to ma być tajemnica :D
Usuńkurczę, z czasami masz rację, już poprawiam! dziękuję :3
Dzięki za info o notce, chociaż nie potrzebnie wbijam tu codziennie tak jakby xd. Hahh nie lubię komentować pojedynczych notek ale jakby poczułam się zobowiązana T3T. Cóż jeśli to miało być u ciebie więcej akcji to wolę nie wiedzieć jak opiszesz samo zamieszanie na arenie xd. Mimo to zaciekawiłaś mnie tą rozmową, okropnie lubię czytać w skrócie o innych Igrzyskach i walkach to takie emocjonujące! Nawet jeśli tylko leżeli i konali xd. Well pozdrawiam, życzę weny i jakiejś intrygi bo już się szykuje z tymi 52. Igrzyskami :D. A Taylor niech zdycha jak chce co mają niszczyć jej marzenia :"3.
OdpowiedzUsuńłatwiej Ci chyba będzie - jak zaobserwujesz - nie będziesz musiała codziennie sprawdzać, bo wyskoczy Ci powiadomienie o nowym poście :)
Usuńno jest więcej akcji niż ostatnio, przynajmniej moim zdaniem - akcja to nie tylko zabijanie i kłótnie, to też intrygi i tajemnice :3
Igrzyska 52. się rozwiną - o to się nie martw :) nie uśmiercę głównej bohaterki, nie przed Igrzyskami! :D
Kocham, kocham, kocham. Chcę wiedzieć, co wspólnego ma Pixie z Taylor. ;-; Nie lubię, gdy trzyma mnie się w niepewności. Poza tym Taylor jest genialna. Uwielbiam, gdy bohaterowie są tacy "zbuntowani". :3 Mam nadzieję, że rozwiniesz kwestię Alec'a.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Zapraszam do mnie: roseeverdeenhungergames.blogspot.com (nowy rozdział w przyszłym tygodniu)
nie tyle sama Pixie, co... cały Kapitol :3 jeszcze Cie potrzymam trochę, musisz mi wybaczyć!
Usuńcóż, Alec odegra dosyć sporą rolę w tym całym przedstawieniu, a i dla Taylor szykuję ciekawą przyszłość.
+ również pozdrawiam! C:
jeeeeeeeeeeny *o* Jest super! Nie mogę się doczekać nowej notki! :)
OdpowiedzUsuńjuż niedługo C:
Usuńwpadłam tutaj przez przypadek, wszystko pochłonęłam jednym razem i stwierdzam, że moja twórczość (o ile mój blog można nazwać twórczością ) to przy tym nic. dodaję do obserwowanych i będę komentować każdy wpis :) czekam na więcej :)
OdpowiedzUsuńkombinujesz, jak nie Twój blog jest twórczością, to co? :D
Usuń+ ciszę się, i dziękuję bardzo! :*
hmm... dla mnie największym dziełem literackim zawsze będą bajki (sentymentalna ja :D) a dziełem nad dziełami czekolada. chwała temu, kto ją wynalazł :)
Usuńteż dziękuję za komentarz :)
bajki są fantastyczne, przebijają wszystkie inne gatunki literackie razem wzięte! <3
Usuńpodoba mi się, chociaż na początku nie mogłam ogarnąć tej rozmowy... tak to jest po fizyce... najlepsze jest zakończenie - mam nadzieję, że wyjaśnisz co się wtedy stało ;)
OdpowiedzUsuńżyczę dużo weny i zapraszam do mnie na nowe rozdziały :)
Pozdrawiam !
aaa i jeszcze śliczny szablon <333
Usuńdziękuję :) no do rozmowy odniosę się jeszcze na pewno - w końcu to jest wprowadzenie do niemal bazowego elementu tego opowiadania :D
Usuń+ dziękuję, szablon sklejałam sama w profesjonalnym programie obróbki graficznej zwanym także gimpem :D
pozdrawiam również :)
Wciągnęło mnie. Kocham THG i dziękuje tobie, ze nie zrobiłaś znów takiego badziewia jak robią inni, myśląc, ze jak zmienia imiona bohaterów to nie rozpozna się tam Peety i Katniss( kurcze! Zapomniałam jak się pisze :p)
OdpowiedzUsuńPodsumowując... Twoje FF mi się spodobało. Czekam na następne i... jedyne co mnie razi to, że nie opisałaś momentu, w którym wybrali Taylor. Oczywiście kibicuje jej, ale coś mam dryk do Aleca (tak się odmienia?) Fajnie, ze są nowości. Nowe postaci, wydarzenia, akcja, fabuła itd. Pozdrawiam i czekam na ciąg dalszy :D
no wiem, sama zaczynam żałować, że trochę olałam Dożynki, ale postaram się to jakoś naprawić. może uda mi się ująć to zgrabnie jakimś wspomnieniem, względnie snem, kto tam wie xd
Usuńno właśnie chciałam stworzyć coś swojego - bo czy jest sens pisania o Matniss, która zgłasza się za swoją młodszą siostrę Krimrose, czy tam jeszcze bardziej oryginalne imiona? spotkałam się i z takim blogiem (został niestety, z niewiadomych powodów, usunięty) :D
Alec, jak wspominałam gdzieś na górze, odegra w tym całym przedstawieniu pewną dość istotną rolę c:
pozdrawiam ciepło i dziękuję za miłe słowa! :*
Nie ma za co. Niedługo zamierzam zacząć pisać FF tez o Igrzyskach, ale to będzie ćwierćwiecze poskromienia :D Na razie to tylko plan, ale po feriach zacznę go realizować.
UsuńZ tym wspomnieniem to nie jest taka zła myśl :)
Serio?! Był taki blog? Matko... Nie dziwię się, że go usunięto. Być może to była najlepsza decyzja w jej życiu :)
Nie ma za co... :*
no to mam nadzieję, że szybko masz ferie :3
Usuńhahahaha, no tak, kiedyś trafiłam niestety na tę ciemniejszą stronę blogosfery :<
pozdrawiam! <3
Kocham!
OdpowiedzUsuńCieszę się, że nie kopiujesz historii Katniss i Peety, bo mnóstwo jest takich blogów. Szkoda tylko, że nie opisałaś dożynek. Jakoś mi tego brakuje. ;c To taki minusik.
Czekam na NN! <3
Pozdrawiam,
Eveline.
Gdybym cię nie znała pomyślałabym, ze mnie przedrzeźniasz... :D Ale cię znam i to wiem :)
Usuńwłaściwie odpowiedź na wszystkie Twoje słowa zamieściłam pod komentarzem Syrin, ale i tak bardzo za nie dziękuję, i również gorąco pozdrawiam! :)
UsuńAhahahh Syrin wyszczerz mam tera tak szeroki, że o jaaa. Tak poza tym często przedrzeźniam ludzi. ^^ A skoro myślę tak jak Ty, to się powtórzyłam! A co! <3
Usuńxdemonicole możesz na mnie liczyć pod względem komów, bo na pewno się będą pojawiać. Zostaję i już. Nigdzie się nie wybieram. <3
Pozdrawiam,
Eveline.
Tak xdemonicole możesz liczyć na jej długaśnie komy lub, gdy jest w złym humorze na krótkie. (tak serio to te pierwsze zdarza jej się pisać częściej :D)
UsuńEj!! Nie tylko, gdy jestem w złym humorze, no! No dobra, wtedy też, ale czasem po prostu pogania mnie czas, lub nie bardzo wiem co napisać. :D (Tak, wbrew pozorom czasem zdarzają mi się takie chwile, że nie potrafię się wysłowić. :p)
UsuńEch, Syrin, Syrin, jak ty mnie dobrze znasz. <3 NA RAZIE znikam, żeby NA RAZIE uczyć się na wos, a potem się zobaczy. No w każdym RAZIE, NA RAZIE. (Syrin, wiesz o co chodzi. NA RAZIE nie będę pytać o szczegóły. NA RAZIE! Ale jak już masz ją kiedyś w przyszłości zabić, ma zginąć godnie! No! :D)
I przepraszamy Cię xdemonicole za spam. (Tak Syrin, piszę też w Twoim imieniu, a co! To po części Twoja wina, że się znowu rozpisałam nie na temat rozdziału! Może mnie nie zabijesz. :D)
Całuski Wam obydwu. :*****
mi nie przeszkadzają długie komentarze, ej! przynajmniej mam na co odpisywać :D
Usuńnie zamierzam zabijać żadnej z Was, dość się nauśmiercam na arenie ;__;
pozdrawiaam! <3
To dobrze, bo możemy ci wrzucać długi komentarze :D Ja też szczerze takie lubię. NA RAZIE żadne mnie nie zraziły. (Eveline nie czepiaj się tak! NA RAZIE, to chyba dobrze, nie? Pewnie zginie godnie, sama nie wiem, bo ma żyć WIECZNOŚĆ jeszcze raz powtórzenie) Sory, że my się tak kłócimy(spamujemy ;c) na twoim blogu, ale wiesz... Zaczęło się na Eveliny bloga, przeszło przez mój i teraz na twój padło :D
UsuńP.S Widzisz?! Widzisz?! Mówiłam, że pisze (Eveline) długie komy :D
wybaczam! długie komentarze są fajne, przynajmniej nie mam wrażenia że ktoś właściwie nie czytał, tylko pisze "fajnewpadnijdomnie"
Usuńc;
TAK! JA I MOJE DŁUUUGIE KOMY OMNIOMNIOMNIOM :***
UsuńSyrin czo się czepiasz! Napisałam, że NA RAZIE dam Ci spokój. xD A wieczność to baaardzo dłuuugo. Normalnie dłużej niż nasze dłuuugie komy. xD
HAhahh ciekawe gdzie nas jeszcze wiatr zawieje. NA RAZIE jesteśmy u Cb xdemonicole i zbyt prędko się stąd nie wyniesiemy. A w oczekiwaniu na rozdział miła, komentowa... komowa... (hmmm chyba wynajduję nowe przymiotniki!) pogawędka zawsze spoko. <3
Jak ja kocham rozmawiać z ludźmi, którzy też prowadzą blogi. Poznawanie nowych znajomości i można z kimś pogadać, poczytać, popisać. Uwielbiam to. :**
Tak. Teksty w stylu "alesuperzajrzyjdomnie" są niezbyt miłe. Takie jakby na siłę pisane. Rozumiem, że czasem ktoś nie wie jak wyrazić co czuje i napisze jedno zdanie, to wtedy nie mam nic przeciwko. Ale jak robi to tylko po to, żeby się zareklamować to takie niezbyt to przyjemnie, choćby nie wiem jak ktoś wychwalał autora. ;)
I to dobrze, że nas nie zbijesz... Będziemy żyć! :D
A uśmiercanie bohaterów, mimo że przykre i smutne to jednak jest potrzebne. Jak nie zawsze wszystko się kończy idealnie to aż chce się czytać, bo nie wiadomo czego się spodziewać. ;)
Całusy :****
Eveline.
Tak... Słuchaj Eveline ona jest ekspertem od tego by coś nie było mega, extra super! :* Jejjjj dodałam twój blog- xdemonicole- do obserwowanych. Tak, czekam na NN i tak będę piać długaśne komy.
UsuńCzemu Eveline odniosłam twój akapit jak do siebie? I czemu cały czas jakoś wracasz do tego, że chcę- choć nie chcę.- zabijać bohaterów? NA RAZIE dajesz mi spokój choć tego nie widać... Idę się uczyć na spr. z chemii <3 - serce nie w kontekście, że lubię sprawdziany!- wiec spadam, ale zajrzę do cb jeszcze i do cb też ty moje NA RAZIE :D
Pa dziewczyny :*** Całuski i dobranoc.
Haha, na początku przez dłuższą chwilę myślałam tylko "co ja czytam, o co chodzi?", bo w odniesieniu do poprzednich rozdziałów nic mi nie pasowało :D Ale po prostu nie miałam pojęcia, że to wspomnienia Elsy (dobrze odmieniłam? XD nieważne :D), a nie Taylor :3
OdpowiedzUsuńI ja wcale nic nie sugeruję, ale podczas czytania końcówki tego rozdziału zaczęłam za bardzo wczuwać się w historię XD O CO CHODZI? Błaagaam, musze wiedzieć! XD Oszaleję, jak się nie dowiem :D
Jejku, nie wiem co powiedzieć.. To było świetne, masz genialny styl i cudowne pomysły! Czekam z niecierpliwością (dosłownie, zaraz zaczną mi się trząść ręce XD) na kolejny post <3
(Ugh... Jak zwykle miliony rozpoczętych wątków w jednej krótkiej wypowiedzi... Cała ja XD)
hahahaha no tak, masz rację; ja wczoraj wieczorem jak czytałam to żeby poprawić to byłam tak zaspana, że sama nie wiedziałam, o co chodzi! :D
Usuńhahahahaha zaufaj mi, dowiesz się wszystkiego... w swoim czasie! C:
dziękuję, dziękuję, dziękuję i pozdraaawiaaam <3
Co, co, co, co, co się właśnie stało?!
OdpowiedzUsuńKońcówka powaliła resztę rozdziału *i przy okazji mnie też*. O co chodzi? Co się dzieje? Mam nadzieję, że wyjaśnisz wszystko w następnym rozdziale!
Przez chwilę przeszła mi przez głowę absurdalna myśl, że Elsa może być matką Taylor. Już miałam paść na ziemię, nim zorientowałam się, że Elsa wygrała 69 Igrzyska, a tu chodzi o 52 ;-; Och.
Zmieniając temat, bardzo fajnie opisałaś rozmowę Trixie i Elsy! Trixie się usta nie zamykają, jak typowej kapitolińce. Ale i tak ją lubię. Taka barwna, ciekawa postać. Zaś Elsa... Widać, że ciężko jej pogodzić się z przeszłością. Ją też lubię. Tworzysz wspaniałe postacie, moja droga.
A tak znowu przeskakując na inny temat; nad tym wszystkim wiszą jakieś tajemnice i sekrety, które natychmiast chcę poznać. Musisz wyjaśnić co się stało na 52 Igrzyskach, czemu w 1 rozdziale Trixie spaliła losy Taylor, kim była matka naszej Cassidy... Błagam, daj mi odpowiedzi! ;-;
Komentarz, jako tako wyszedł, bo jak widzisz ciężko mi się wysłowić na temat fantastyczności tego, co tu publikujesz. Brakło mi przymiotników, a już nie chciałam się powtarzać, jak cudowne opowiadanie stworzyłaś. Nevermind.
Twórz dalej, pisz, wyjaśniaj tajemnice i wymyślaj nowe. Nie przedłużając już, po prostu poczekam grzecznie w moim kącie na rozdział czwarty, rozmyślając nad tym wszystkim i cichutko sobie popłakując nad biedną, samotną Taylor.
Pozdrawiam,
Hanae Mori.
dziękuję, dziękuję, dziękujędziękujędziękuję!
Usuńtak czytając Wasze komentarze dochodzę do wniosku, że właściwie matką Taylor mogła być którakolwiek z tych kobiet, ale tak nie jest :3 czy wszystko to nie wiem, ale coś tam wyjaśnię! :D
dziękuję; Pixie jest trochę pod tym względem podobna do mnie - mi też się nie zamykają usta, jak już się rozgadam to mogiła :c
jakbym wszystkie odpowiedzi podała naraz, to co to by była za frajda? :c
+ dziękujęęęęę po raz enty!
POZDRAWIAM <3
Tak, niby masz rację, że nie byłoby tej nutki tajemniczości, która trzymałaby czytelników w napięciu, z drugiej strony, bardzo chcę już wszystko wiedzieć ♥
UsuńPS: Jejku, to jest Pixie, a nie Trixie, co za gafa. Cały czas czytałam Trixie, bo nie zwróciłam szczególnej uwagi na imiona ;-;
Pozdrawiam,
Hanae Mori *zawstydzona pomyłką*.
O co chodzi z tymi 52 Igrzyskami, chcę wiedzieć i chyba nie tylko ja XD jest Pixie czy Trxie? XD a tak w ogóle zaraz nie wytrzymam XD zbyt dużo tajemnic XD
OdpowiedzUsuńNext poproszę XD
Pixie, Pixie :D ale Trixie też ładnie!
Usuńwszystko w swoim czasie 3:)
Świetna notka *.* z niecierpliwością czekam na następną : DD
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ; ))
http://clovediaz.blogspot.com/
dziękuję! :*
UsuńNa początku może napiszę, że masz cudowny szablon *-* I ten cover "wake me up" pasuje mi do atmosfery opowiadania. A jak usłyszałam "The Call", to myślałam, że padnę. Za szczęścia naturalnie. Bo widzisz, uwielbiam tę piosenkę, baaaaaaardzo. Jak pewnie wiesz, jest puszczona pod koniec filmu "Książke Kaspian", a ja Opowieści z Narnii kocham. ♥ To moja ulubiona seria i nawet HP, czy IŚ nigdy jej nie przebije. ♥
OdpowiedzUsuńA samo opowiadanie podoba mi się równie mocno jak wygląd i muzyka. Masz oryginalny pomysł. Taylor jest ciekawą, nietypową postacią. A ja uwielbiam czytać opowiadania, gdzie wszystko jest nietypowe, wyróżniające się na tle innych blogów.
I tajemnice. Już nie mogę się doczekać, kiedy wyjaśnisz sprawę z mamą Taylor. Nie mogę się doczekać kiedy wyjaśnisz wszystko pozostałe. Do tego stopnia, że zaraz zacznę uderzać pięściami w ścianę i wrzeszczeć, byś dodała nowy rozdział. *robi zamach ręką i wali nią o ścianę*
Muszę przejrzeć Taylor. Jak na razie jest strasznie dziwna. Idę właśnie uruchomić moją maszynę do przeglądania bohaterów, więc niech lepiej się strzeże, bo za kilka minut będę wiedzieć o niej wszystko :D
Jak wyżej, zabrakło mi fragmentu z dożynek. Nie pamiętam, czy wystąpiły jakieś błędy, bo rozdział czytałam kilka dni temu. ;)
Pozdrawiam i życzę weny!
http://harrypotter-narnia.blogspot.com/
cieszę się, że chociaż komuś się ten cover spodobał, bo osobiście jestem nim zachwycona! <3
Usuńrozdział będzie... jak zdążę to jeszcze dziś wieczorem, więc długo czekała nie będziesz :) Dożynki będą będą, mam nadzieję że uda mi się je jakoś w to wszystko wpleść.
Taylor nie jest dziwna, jest trochę... pogubiona. Stara się pokazać wszystkim, jak bardzo gardzi Kapitolem w duszy wiedząc że to, co robi wcale nie jest słuszne.
dziękuję, i wzajemnie!
uuuuu nowa oprawka jaka zacna :3. Taylor śliczna ale szablon rollowany z statycznym tłem nie lubie xd. Nawet jak taka mordka ładna jest :"3. Dawaj rodział a nie zmieniaj szablon T3T
OdpowiedzUsuńnowy już jest, tamten dosyć szybko mi się znudził :D
UsuńOooo, jakie zaskoczenie na końcu. Wielki plus! Lecę czytać dalej ;)
OdpowiedzUsuńNie lubię tej Pixie! Rozdzial super już na początku myślałam że to Taylor opowiada te igrzyska i że przeskaczylas tyle ważnych rzeczy XD czytam dalej!
OdpowiedzUsuńhahahahaha, aż tylu bym nie przeskoczyła, o to się nie martw :3
Usuńświetny rozdział! te tajemnice mnie zabiją! :D świetnie opisałaś sen, tak...emocjonalnie... serio dobra robota :)
OdpowiedzUsuńdziękuję - próbowałam się sprawdzić w narracji pierwszoosobowej :)
UsuńBoskii + rozjebała mnie ta rozmowa Pixie i Elsy xD
OdpowiedzUsuńPoczątek świetny, kocham igrzyska, kocham wspomnienia z igrzysk i sny o igrzyskach :D
OdpowiedzUsuńRozmowa Elsy z Pixie - genialna ^_^ początek jak i koniec, choć w różnych kategoriach. Koniec najlepszy :>
Ja się z tym całkowicie zgadzam
UsuńRozdział na wysokim poziomie. Sen Elsy trzymał w napięciu i dużo nam powiedział o psychice kobiety, a końcówka wzbudza wiele ciekawości. Widać że masz plan na to opowiadanie :)
OdpowiedzUsuń